Szikszai&Boros copyright
  Witajcie! Główna ·  Archiwum  ·  Pliki  ·  Edkopedia  ·  BluePlanet  ·  Maguswiki  ·  Linki
Pandora (Avatar) a Posejdon (BluePlanet) - podobieństwa i różnice
Wysłano dnia 29-12-2009 o godz. 09.50 przez gerion

BluePlanet Pisząc poprzedni artykuł bazowałem na tym czego dowiedziałem się z list dyskusyjnych. Teraz jestem bogatszy o własne wrażenia.

Czy znajdziemy wiele wspólnego w pomyśle Camerona i Jeffa Barbera? Absolutnie nie. O ile świat Posejdona w grze fabularnej BluePlanet jest zasiedlony przez obcych, to są oni tak różni od Na’vi z Pandory, że nie ma nawet o czym mówić. Z jednej strony mamy więc niebieskoskórych humanoidów (jakże pięknych swoją drogą, komputerowe animacje zachwycają, barwa i faktura skóry Na’vi poraża delikatnością i pierwotnym pięknem), żyjących w harmonii ze swoją planetą (a dokładniej księżycem). Z drugiej, na Posejdonie mamy tajemniczych obcych (gracze nie od razu muszą wiedzieć cokolwiek o ich obecności), którzy nawet wyglądem nie przypominają niczego ziemskiego, o kulturze i cywilizacji nie wspominając (no bo jak uznać za coś „normalnego” cywilizację przypominającą rój termitów?)

Dalsza część artykułu w rozwinięciu...


Jedyny wyraźny, wspólny element to życie w pełnej symbiozie i harmonii ze swoją planetą. Film Camerona do końca nie wyjaśnia czy Unobtanium jest dla Na’vi czymś szczególnie ważnym, istotnym dla Drzewa Dusz i nadzmysłowej komunikacji z duchami przodków. Jeff Barber w BluePlanet RPG daje za to wyraźniejsze odpowiedzi. Ksenosilikaty zwane Długim Johnem są katalizującym elementem powstania życia na Posejdonie! W odległej prehistorii Posejdona pojawiły się istoty, które zakodowały w kryształach ksenosilikatów informacje genetyczne i wyposażyły je w nanotechnologię.

Nasuwa mi się pytanie czy można porównać w jakiś sposób Na’vi – pierwotnych mieszkańców Pandory i zmodyfikowanych genetycznie ludzie z pierwszej wyprawy na Posejdona. Mnie osobiście wypadają bliżej (kulturowo) niż przypominający ośmiornice aborygeni. Dlaczego? Ponieważ są humanoidalni, ponieważ traktuję planetę duchowo w bardzo podobny sposób jak Na’vi. Natomiast zmodyfikowanym ludziom brakuje tego czegoś co mają Na’vi. Prawdziwej więzi. W głębi duszy zawsze pozostaną ludźmi. Cóż, że mogą bez ograniczeń przebywać pod wodą, posiadają skrzela i zejście na 200 metrów nie sprawia im problemów fizjologicznych. Oglądając pierwotnych Na’vi tęsknimy. Za wolnością i życiem w zgodzie z naturą. Na’vi nie mają technologii (o dziwo nie mają też magii, czym często autorzy SF lub fantasy substytuują technologię). Tubylcy Posejdona technologię mają. W prostej linii są potomkami największych umysłów Ziemi, upakowanych na pokładzie UNSS Cousteo. Myślę, że gdyby Posejdon pozostawić samemu sobie, to zmodyfikowane genetycznie wodniki (ludzie wysłani na planetę), po kilkunastu pokoleniach i zaniku technologii zaczęliby kulturowo przypominać Na’vi.

Mamy u Camerona wizję ekspansji przemysłowej i zachłannej Korporacji dążącej po trupach do celu (zysku). W BluePlanet Posejdon jest w bardzo podobnej sytuacji, aczkolwiek bardziej skomplikowanej. Świat został podzielony między Korporacje i Wolne Narody. Ziemia (podobnie jak u Camerona) jest zniszczonym śmietnikiem. Na Pandorze mamy uosobienie idei Korporacji w postaci bardzo nerwowego Parkera Selfridge. Dla mnie trochę mało przekonująca samowola i brak charakterystycznych dla korporacji łańcuchów decyzyjnych. No ale cóż, film rządzi się własnymi prawami. Potraktowanie Na’vi i Pandory przedmiotowo jest tu bardzo charakterystyczne.

Korporacje na Posejdonie chciałyby zapewne mieć swobodę podobną jak na Pandorze. Niestety, w wizji Jeffa Barbera mamy potężna, ogólnoświatową instytucję zwaną GEO (Global Ecology Organization), która swego czasu zastąpiła ONZ, która dysponuje wszystkim co do sprawowania władzy potrzebne (siły militarne, zasoby finansowe, ogólnoplanetarna sieć internetowa itp.). To GEO trzyma w ryzach Korporacje na Posejdoni, ale postronki są luźne i często się zrywają. Sytuacja tu jest o wiele bardziej złożona niż na Pandorze. Korporacje konfrontują się przecież nie tylko z inną, korporacyjną konkurencją. Nie tylko mają nad głową brzęczące jak natrętne komary GEO. Wyspy, których trzewia bogate są w złoża Długiego Johna zamieszkują tubylcy, niechętni wszystkiemu co spadło z nieba w ocean w ciągu ostatnich dziesięcioleci. A głębiny oceanów zamieszkują aborygeni – obcy, żyjący od wieków na planecie.

Wizja Barbera jest w istocie o wiele bardziej ekologiczna. Gdyby sfilmować świat Posejdona byłoby zapewne o wiele nudniej. Podwodny świat trudniej jest zaprezentować widzowi. Im głębiej, tym ciemniej i chłodniej. A bogactwo Posejdona kryje się właśnie w głębinie. Te kilka procent suchego lądu musi wystarczyć ludzkości pozbawionej skrzeli. Na Pandorze wystarcza zwykły aparat tlenowy. Zastanawia mnie fakt, że głębokie genetyczne projekty, jak stworzenie awatarów nie niosą z sobą następstw takich, jak przystosowanie układu oddechowego górników, do atmosfery Pandory? Skoro kilogram unobtanium kosztuje miliony dolarów, a niepełnosprawny komandos może dostać doskonałe, bojowe protezy nóg (no bo jakże by inaczej) w zamian za garść informacji.

Oczywiście to tylko moje domysły, wynikające z porównania wizji Camerona i Barbera. Zdecydowanie łatwiej jest malować fantastyczny świat na piśmie, niż za okiem kamery. Zdecydowanie Avatar zasługuje na kilka Oskarów. Zdecydowanie gra fabularna BluePlanet warta jest ponownego odkrycia i zanurzenia się w fantastyczne głębiny Posejdona.

 
Pokrewne linki
· Więcej o BluePlanet
· Napisane przez gerion


Najczęściej czytany artykuł o BluePlanet:
Blue Planet zajawka


Oceny artykułu
Wynik głosowania: 0
Głosów: 0

Poświęć chwilę i oceń ten artykuł:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły



Opcje

 Strona gotowa do druku  Strona gotowa do druku

 Wyślij ten artykuł do znajomych  Wyślij ten artykuł do znajomych